Jeśli nie mam przynajmniej 90 minut na pracę we względnym spokoju to się w ogóle za nią nie zabieram. Z 30 minut trwa „rozgrzewka”, potem mózg wchodzi na odpowienie obroty, więc jeśli mam tylko do dyspozycji np. 45 minut to nie biorę się za coś wymagającego czy trudnego do rozwiązania – nie ma takiej możliwości.