Średnio w tygodniu przeciętny Polak pracuje 40 godzin, miesięcznie 160 godzin, rocznie wychodzi 1920, choć od tego należy odjąć dni wolne, urlop itd, ale przyjmimy, że rok w rok pracuje 2000 godzin. Do emerytury uzbiera się ponad 80 000 godzin, tak 80 000 godzin życia, które człowiek przepracuje.

Praca sama w sobie nie jest zła. Praca uszlachetnia, pozwala się rozwijać, nabywać nowe znajomości, umiejętności i kwalifikacje, ale nie o to dzisiaj mi chodzi…

Czy nie jest przykre, że tak wiele ludzi poświęca swój czas, swoje życie na wykonywanie czynności, która ich w ogóle nie satysfakcjonuje, nie daje radości, zadowolenia?

Ludzie oddają część swojego życia w nudnym, znienawidzonym miejscu pracy w zamian za pieniądze. Idą do pracy w poniedziałek, który ciężko przetrwać po weekendzie, potem byle do piątku, a w piątek… to już nareszcie weekend.

Ale czy o to w życiu chodzi? Czy nie warto zaryzykować, spróbować robić coś co nas satysfakcjonuje i przy tym nie marnować swojego życia, swojego czasu?